Popularne tematy
#
Bonk Eco continues to show strength amid $USELESS rally
#
Pump.fun to raise $1B token sale, traders speculating on airdrop
#
Boop.Fun leading the way with a new launchpad on Solana.

The Husky
Dzieląc się światłem, miłością i odrobiną nadziei każdego dnia 🌤️
Byłem bezdomny przez sześć miesięcy w 2011 roku. Spałem w swoim samochodzie. Zwykle parkowałem za małym kościołem, ponieważ było tam ciemno i cicho. Myślałem, że nikt nie wie, że tam jestem. Każdego ranka budziłem się, jechałem na stację benzynową, żeby umyć twarz, i szedłem do pracy (tak, miałem pracę, po prostu nie mogłem pozwolić sobie na wynajem). Pewnej nocy było mroźno. 10 stopni. Mój samochód nie chciał zapalić, żeby uruchomić ogrzewanie. Drżałem tak mocno, że bolały mnie zęby. Zobaczyłem, jak otwierają się tylne drzwi kościoła. Dozorca wyszedł, żeby wyrzucić śmieci. Zobaczył mój samochód. Zobaczył mnie skulonego na przednim siedzeniu. Nie wezwał policji. Nie podszedł i nie zapukał w okno. Po prostu wrócił do drzwi, odblokował je i podtrzymał je małym kamieniem. Potem włączył światło na korytarzu i wyszedł. Czekałem dziesięć minut. Potem wbiegłem do środka. Było ciepło. W lobby była kanapa. Była łazienka z ciepłą wodą. Spałem tam każdej nocy przez resztę zimy. Każdej nocy kamień był tam. Nigdy nie spotkałem dozorcy. Nigdy mu nie podziękowałem. Teraz znów stanąłem na nogi. Mam dom. Mam łóżko. Ale każdego roku, gdy spadnie pierwszy śnieg, przekazuję czek do tego kościoła. Piszę "Na rachunek za ogrzewanie" w linii memo. Czasami najgłośniejszym sposobem, aby kochać swojego sąsiada, jest nic nie mówić.
73
"Jestem groomerem psów. Klientka przynosi tego samego "psa" co miesiąc. To wyraźnie szop pracz. Nikt tego nie zauważa.
Pierwsza wizyta, styczeń. Kobieta umówiła się na strzyżenie "mieszanki Pomeraniana".
Przyniosła szopa. Prawdziwego szopa. W transporterze dla psów.
Patrzyłem. "Pani, to"
"Ma na imię Biscuit. Tylko przycięcie, proszę. Ma kołtuny."
Mój menedżer stał tam obok. Kiwnął głową. "Standardowy pakiet Pomeraniana?"
"Tak, proszę."
Strzygłem szopa. Był zaskakująco współpracujący. Prawdopodobnie przyzwyczajony.
Policzyłem jej 65 dolarów. Dała napiwek 20 dolarów.
Biscuit wraca co miesiąc. Ta sama rutyna. Nikt nie wspomina o oczywistości.
Inni groomerzy myją go. Przycinają mu pazury. Szczotkują mu zęby. Mamy zdjęcia przed/po. "Biscuit - mieszanka Pomeraniana."
Jest wyraźnie szopem. Czarna maska. Pierścieniasty ogon. Ręce zamiast łap. Je z kosza na śmieci w naszej kuchni.
Nowy pracownik zaczął w zeszłym tygodniu. Zobaczył wizytę Biscuita.
"Dlaczego w harmonogramie jest szop?"
Wszyscy zamilkli.
Menedżer powiedział: "To Biscuit. To mieszanka Pomeraniana."
"Ale on dosłownie"
"Cenny klient. Który płaci na czas. Czy mamy problem?"
Nowa dziewczyna nie protestowała.
Wczoraj przyszedł inspektor zdrowia. Rutynowa kontrola. Zobaczył Biscuita podczas suszenia.
"Czy to jest szop?"
Właścicielka nie spojrzała. "Mieszanka Pomeraniana."
Inspektor coś zapisał. Wyszedł.
Przeszliśmy inspekcję.
Jestem tu od czterech lat. Strzygłem Biscuita 48 razy. Obiektywnie jest szopem.
Ale na papierze? Mieszanka Pomeraniana.
I wszyscy po prostu..... akceptują to.
Czasami zastanawiam się, czy nie jestem szalony. Czy wszyscy nie halucynujemy zbiorowo.
Ale potem Biscuit się pojawia. Wchodzi na stół do strzyżenia swoimi dziwnymi małymi rączkami. Gada do mnie.
I go myję. Stylizuję jego futro. Wysyłam go do domu wyglądającego fantastycznie.
Bo najwyraźniej to jest moje życie teraz.
Profesjonalny groomer szopów.
Udając, że to pies.
Za 65 dolarów plus napiwek.
Co miesiąc.
Na zawsze."
Niech ta historia dotrze do większej liczby serc....
Autor: Mary Nelson

77
Nazywam się Marco. Jestem pielęgniarzem. Dziś… cicho płakałem na korytarzu. Nikt nie zauważył. Nikt nie zapytał, czy wszystko w porządku.
Dziś rano siedziałem z dwoma pacjentami, gdy wydali ostatni oddech. Trzymałem ojca w ramionach, gdy opłakiwał stratę swojego syna. Później umyłem włosy pewnemu dżentelmenowi, który patrzył na mnie zmęczonymi oczami i szepnął z ledwie dostrzegalnym uśmiechem: „Przynajmniej opuszczę ten świat czysty.” Jego ręka trzymała się mojej. Żadna rodzina nie przyszła, aby się pożegnać.
Każdego dnia daję z siebie wszystko. Opieka. Obecność. Ludzka ciepło. Ale w tym wszystkim często zapominam dać trochę życzliwości sobie. Nie proszę o brawa ani uznanie. Tylko coś prostego. Może głos mówiący: „Hej Marco.”
Może wtedy, dzisiaj, czułbym się trochę mniej samotny.
"Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak to jest dawać wszystko dla innych, a jednocześnie czuć się niewidzialnym? Zanurz się w nieopowiedzianą historię Marco i odkryj ukryte zmagania bohaterów opieki zdrowotnej."
Kredyt - Marco

114
Najlepsze
Ranking
Ulubione