ojej, szkoda, mój lokalny stolarz przeszedł na emeryturę i wrócił na wschód w zimne miesiące jeździł do wschodniego WA, aby przywieźć suszone kłody, rąbał je w swoim garażu, dostarczał w dni robocze, a ludzie tacy jak ja odbierali je w weekendy gdy robiło się ciepło, zamykał interes i spędzał lato na swojej łodzi zawsze czekałem na rozmowę z nim, lubił pomagać załadować samochód będzie go brakować