W zeszłym tygodniu Donald Trump obiecał wspierać irańskich protestujących, jeśli reżim użyje siły śmiertelnej przeciwko nim. To niewątpliwie odegrało rolę w ich powstaniu. Teraz, możliwe, że tysiące leżą martwe, a Trump nie dotrzymał swojej obietnicy (w dużej mierze dlatego, że lotniskowiec USS Gerald R. Ford znajduje się na Karaibach po przejęciu ropy przez Trumpa w Wenezueli). Jeśli rzeź w Iranie będzie się utrzymywać, a USA nie podejmą działań (już spóźnionych), będzie to kolejny niski punkt w prezydenturze pełnej niskich punktów: składanie obietnic bez możliwości ich spełnienia, a teraz ludzie leżą martwi. Haniebne. To jest problem z prezydenturą, która nie potrafi przemyśleć drugorzędnych i trzeciorzędnych skutków.